Nasz Klub

Jakiś czas temu podczas kwerendy archiwalnej w zasobie Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) dość przypadkowo wpadłem na materiały związane z mało znanym miejscem o nazwie „Nasz Klub”. Z informacji źródłowych wynika, że mieścił się on w dzielnicy Szwabing przy ulicy Schleisshaimer 203 w Monachium (budynek pod wskazanych adresem w niczym nie przypomina tego z poniższej fotografii nr 1). Na tą chwilę po pobierznej kwerendzie trudno wskazać z czyjej inicjatywy i kiedy powstał ten lokal. Jego klientela była dość różna. Można nawet pokusić się o wskazanie, że nawet przypadkowa. Na wspomnianą przypadkowość i różnorodność osób bywających w lokalu zwracał uwagę w swoich raportach TW „Krystyna”. Skąd o tym wiemy? Zachowała się bowiem Teczka Pracy agenta w której złożono kilkanaście raportów z jego pobytu w Monachium oraz korespondencję różnych pionów Służby Bezpieczeństwa (SB). We wspomnianych materiałach znalazły się również nazwiska osób związanych z różnymi organizacjami w tym Polską Sekcją Radia Wolna Europa i osób nie związanych z żadną organizacją czy zachodnią instytucją.* Można podkreślić, że były one częścią dość szerokiego spektrum reprezentacji polskiej społeczności z Monachium i obywateli PRL odwiedzających to miasto. Zasadniczo jednak poza zachowanymi raportami agenta niewiele wiadomo o samym klubie. Centrala wywiadu (Departament I MSW) i kontrwywiadu (Departament II MSW) PRL uważały klub za miejsce w którym koncentrowała się nie tylko aktywność polskiej emigracji niepodległościowej ale również odbywały się w nim spotkania przesiedleńców z Polski.

Mapa nr 1: Lokalizacja „Naszego Klubu” (źródło: google.com)

To co mnie osobiście zaskoczyło to fakt, że materiały fotograficzne związane z „Naszym Klubem” – niezależnie od akt TW – odnalazłem w innych materiałach związanych z działalnością skomplikowanego systemu obozowego dla uchodźców zza żelaznej kurtyny, który funkcjonował na terenie RFN. Umieszczenie ich w takiej grupie spraw wydaje się nie tylko dość przypadkowe ale zważywszy na brak towrzyszących opisów i notatek służbowych także kuriozalne. Gdyby jakimś cudem okazało się, że bezpieka uważała klub za część systemu filtracyjnego uchodźców zza żelaznej kurtyny to śmiało można wskazać, że doszłoby do pomyłki. Funkcja jaką pełnił ten obiekt – można to wyczytać z raportów TW „Krytyna” – była bardziej przyziemna. Wskazywały na to choćby godziny otwarcia klubu, którego charakter mógł być zbliżony do pubu lub klubu nocnego. Jego klientela chociaż rekrutująca się z polskiej społeczności w Monachium nie tylko nie była zainteresowana podejmowaniem tematów kulturalnych i politycznych w jego pomieszczeniach ale również nie była zainteresowana składaniem wniosków azylowych. Zatem wypada dodać, że lokal miał nie tylko otwarty charakter ale był jednym z wielu podobnych jakie funkcjonowały na terenie miasta. Jego kierownictwo natomiast prowadziło zwyczajną działalność gospodarczą. Niestety nie dla bezpieki…

Z materiałów archiwalnych do których dotarłem wynika, że kontrwywiad PRL zwrócił uwagę na „Nasz Klub” w połowie lat 70-tych za sprawą aktywności TW „Krystyna”, który od grudnia 1976 r. do kwietnia 1977 r. przebywał w Monachium. Nie można wykluczyć, że jego aktywność była związana z wcześniejszym przeżuceniem na teren Bawarii w celu rozpracowania polskiego środowiska w Monachium. Niestety taka informacja nie ma pokrycia w materiale źródłowym ale wydaje się całkiem możliwa. Werbunek agenta był imanentnie związany z planem jaki założył kontrwywiad PRL. Jego celem było m.in. zainicjowanie kontaktu z zachodnioniemieckim kontrwywiadem. Wynika więc z tego, że TW „Krystyna” miała pełnić rolę ofensywnej agentury na pierwszej linii działalności operacyjnej. Działalność wywiadu PRL w drugiej połowie lat 70-tych ukierunkowana była na poszukiwanie dróg łączności z agenturą zachodnich służb w PRL ale nie tylko. Poszukiwano także kanałów którymi środowisko RWE kontaktuje się z PRL.

Informacje odnalezione w materiałach TW „Krystyna” wskazują nie tylko na realizację takiego planu ale również na konstruowanie gry z zachodnimi służbami być może przy pomocy środowisk związanych z RWE. Na podobne okoliczności wskazywał w swojej książce poświęconej inwigilacji Radia Wolna Europa także prof. Paweł Machcewicz dodając: „Przewidywano organizowanie gier operacyjnych zmierzających do odkrycia i przejęcia kontroli nad kanałami przekazywania informacji i dokumentów między obywatelami krajów socjalistycznych a rozgłośniami”.** Po powrocie do PRL w lipcu 1977 r. agent został formalnie zawerbowany przez ppor. Jan Górskiego starszego inspektora Sekcji III Wydziału II (prawdopodobnie KWMO w Łodzi). Od tego momentu można datować sformalizowaną relację współpracownika z bezpieką. Jego aktywność możemy prześledzić dzięki zachowanej Teczce Pracy TW „Krystyna”. Warto dodać, że werbunek był oparty na dobrowolności i deklaracji podtrzymania relacji oraz możliwościach kolejnych wyjazdów do RFN. Taki scenariusz potwierdził się w kolejnych miesięcach współpracy. W latach 1977-1978 agent przebywał na terenie Monachium czterokrotnie za każdym razem od kilku do kilkanastu tygodni. Wykorzystał więc okazję do rozpracowywania „Naszego Klubu” i osób które spotkał na swoje drodze.

Fot. 1: Fotografia operacyjna lokalu „Nasz Klub” w Monachium wykonana prawdopodobnie przez OZI, lata 70-te (źródło: AIPN)

W związku z dużym zainteresowaniem „Naszym Klubem” bezpieka wyreżyserowała rozpracowanie kierownika obiektu i jego partnerki (według Andrzeja Świdlickiego była pracownikiem firmy ankietującej „INTORA” w Wiedniu, która dostarczła materiały/ankiety RWE w Monachium i jednocześnie agentką wywiadu PRL o ps. „Maria”) oraz wszystkich osób pojawiających się w tamtym miejscu. Jeżeli okazałoby się, że „Maria” była częścią planu/gry operacyjnej to można byłoby uznać „Nasz Klub” za przykrywkę działalności wywiadu i kontrwywiadu PRL. Zaskakujący jest fakt, że bezpieka analizując informacje „Krystyny” nie zorientowała się we współpracy agentki „Maria” z centralą wywiadu PRL. Jak to możliwe? A może zachował się materiał archiwalny, który rozwieje powyższe wątpliwości?

Przyglądano się wszystkim relacjom i kontaktom bywalców klubu z rodzinami oraz znajomymi w PRL. Tym samym wiele osób które przewinęło się przez lokal znalazło się – jak można przypuszczać – dość przypadkowo po lupą peerelowskiej bezpieki. Ostatecznie jednak bezpieka zainteresowała się tylko wybraną grupą osób, która znalazła się w raportach „Krystyny”. Nadto ppor. Górski liczył, że za sprawą wprowadzonego do klubu agenta (czyli „Krystyny”) uda mu się nawiązać kontakt z przedstawicielami tajnych służb RFN i tym samym zrealizować założony cel podejmując grę opercyjną z zachodnioniemieckim kontrwywiadem. Decyzję o nawiązaniu operacyjnej relacji podjęto w oparciu o wywiadowcze analizy które wskazywały, że klub funkcjonował pod ochroną Urzędu Ochrony Konstytucji (UOK, kontrwywiad RFN). Niestety w materiałach TW „Krystyna” nie odnalazłem potwierdzenia przypuszczeń centrali wywiadu PRL. Wyjaśnienie tych wątpliwości wymaga dalszej poszerzonej kwerendy archiwalnej.

Zainstalowanie agenta przypominało zatem polowanie za pomocą sieci w którą miały wpaść zwabione i interesujące wywiad osoby. Scenariusz działań był dość prosty. Zakładał wyjazd TW do Monachium i zatrudnienie się w klubie. Dzięki takiemu rozwiązaniu „Krystyna” miał możliwość rozpracowania nie tylko personelu ale również osób które prawdopodbnie były widziane w klubie. W ten sposób przekazał informacje o kilkadziesięciu osobach wśród których znaleźli się również pracownicy RWE: Tadeusz Kieliński (1950-2014), Wacław Pomorski (1924-2018) oraz Jan Markowski (1913-1980). Bezpiekę interesował również pewien zachodnioniemiecki policjant, podejrzewany przez SB o współpracę z UOK, który utrzymywał kontakty na terenie lokalu z Andrzejem Sternińskim (1929-2013), powstańcem warszawskim.*** TW „Krystyna” charakteryzował wspomnianego policjanta jako człowieka zajmującego się zawodowo sprawami kradzieży dzieł sztuki i Polakami w Monachium. Jego tajemnicza zawodowa aktywność wydawała się kontrwywiadowi bardzo mglista i pasowała do przypuszczeń centrali Departamentu I MSW, że był on „opiekunem” klubu. Można dodać, że w wyniku rozpracowywania  relacji Sterniński – policjant kontwywiadowi PRL nie udało się potwierdzić wspomnianych podejrzeń. Jak wynika z materiału źródłowego z czasem zrezygnowano z dalszego rozpracowania wspomnianych osób.

Fot.2: Część okładki Teczki Pracy TW „Krystyna” (źródło: AIPN).

Paradoksem całej sprawy było uznanie „Naszego Klubu” przez centralę Departamentu I MSW za przykrywkę zachodnioniemieckiego kontrwywiadu. Z tej samej analizy wynikało, że UOK podejrzewał „Nasz Klub” o działalność na rzecz wywiadu PRL. Niestety dostępny materiał jest na tyle skąpy, że nie można jednoznacznie wskazać z czyjej inspiracji powstało to miejsce. Prawdopodobieństwo istnieja jakichkolwiek relacji było na tyle duże, że bezpieka zdecydowała się na penetrację tego środowiska. Gdyby potwierdziło się, że partnerka kierownika „Naszego Klubu” była w rzeczywistości agentem o ps. „Maria”  – jak wskazuje Andrzej Świdlicki – byłby to wyraźny sygnał i punkt zaczepienia do dalszych rozważań na temat funkcjonowania tego obiektu w monachijskiej przestrzeni. Niestety ze wzgledu na skąpy materiał źródłowy taki scenariusz trydny jest do zrekonstruowania.

Jedynym pewnikiem pozostaje fakt, że zaangażowanie TW „Krystyna” w rozpracowanie klubu w Monachium zostało szybko zauważone przez przełożonych z MSW. Informacje przekazywane przez niego po powrocie z Monachium były dość szeroko konsumowane w całości lub części przez różne komórki kontrwywiadu a więc odpowiednio Wydziały II w: Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Radomiu, Szczecinie i Warszawie. W przekonaniu kierownictwa kontrwywiadu TW „Krystyna” był na tyle cenny, że zdecydowano się go wypożyczyć do realizacji zadań operacyjnych wywiadowi cywilnemu i wojskowemu (Zarząd II Sztabu Generalnego WP). Niestety poza wzmianką w jednym z raportów brakuje w teczce pracy agenta materiałów potwierdzających taką aktywność. Aby zweryfikować tą informację – może ona okazać się trudna do ustalenia – należałoby pogłębić pod tym kątem kwerendę archiwalną. W toku rozpracowania „Naszego Klubu” bezpieka nie potwierdziła faktu prowadzenia klubu przez zachodnioniemieckie tajne służby. Z czasem TW „Krystyna” została przekierowana do innych spraw operacyjnych, które jedynie w części były związane z Monachium i funkcjonującym tam klubem. W drugiej połowie lat 80-tych agent trwale utracił możliwość wyjazdu do RFN co przełożyło się na jego aktywność tylko na terenie PRL.

 

* Na potrzeby tego wpisu uznałem, że nie ma potrzeby wskazywać osób które przewijają się w raportach agenta. Zainteresowanych pogłębieniem swojej wiedzy odsyłam do materiału źródłowego który znajduje się w zasobie IPN.

** P. Machceiwcz, „Monachisjska menażeria”. Walka z Radiem Wolna Europa1950-1989, Warszawa 2007, s.318.

*** Nazwisko policjanta w przypadku tego wpisu nie ma większego znaczenia, dlatego nie zdecydowałem się na jego zamieszczenie.

Przy tworzeniu tego wpisu korzystałem:

  • z zasobu archiwalnego Instytutu Pamięci Narodowej.
  • Czechowicz A., Straceniec. Czyli przypadki urodzonego w niewłaściwym czasie, Warszawa 2018.
  • Machcewicz P., „Monachisjska menażeria”. Walka z Radiem Wolna Europa1950-1989, Warszawa 2007.
  • Świdlicki A., Pięknoduchy, radiowcy, szpiedzy. Radio Wolna Europa dla zaawansowanych, Wrocław 2019, T.1 (1950-1981).
  • Górski J., Tymochowicz D., Polska emigracja i Polonia w Republice Federalnej Niemiec i Berlinie Zachodnim, Warszawa 1990.
  • Zamorski K., Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995.

© łukasz wolak

Nasz Klub
Tagged on:                                                         

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: