Zapomniana szkoła w Esslingen

Fot. 1: Okłada publikacji Bolesława Budzynia pt. Z dziejów Polskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Esslingen/Niemcy 1945-1949 r. (źródło: zbiory własne)

Ostatnio moją uwagę zwróciła mało znana publikacja autorstwa Bolesława Budzynia pt. Z dziejów Polskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Esslingen/Niemcy 1945-1949″, wydana nakładem Wydawnictwa Stowarzyszenia Absolwentów Polskiej Wyższej Szkoły Technicznej PWST Alumni Association INC., Nowy Jork – Kraków 1990.

Jej autor podjął niezwykle ciekawe i ważne zagadnienie związane z funkcjonowaniem polskiego szkolnictwa średniego i wyższego w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec po zakończeniu II wojny światowej. To jednocześnie opowieść o mało znanej/rozpowszechnionej szkole technicznej w Esslingen, która przez blisko cztery lata wykształciła i wypromowała wielu architektów, inżynierów budownictwa oraz inżynierów maszyn. Ogromną wartością tej publiakcji jest to, że została napisana przez absolwenta i świadka wielu wydarzeń związanych z jej funkcjonowaniem. Treść została wzbogacona nie tylko licznymi fotografiami ale również materiałami i wspomnieniami wielu byłych uczniów i studentów, którzy przeszli przez mury tej placówki.

Przedmowę do wydania napisał dr Zygmunt Wygocki, wykładowca chicagowskiego Oddziału Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie (PUNO) z siedzibą w Londynie. Wspomniał w niej m.in.: „Czytelnik ma przed sobą wyjątkową książkę, czyli historię bardzo krótko działającej uczelni poza granicami Ojczyzny. Takie książki wydaje się zwykle z okazji jubileuszu. Polska Wyższa Szkoła Techniczna w Esslingen istniała zaledwie cztery lata, a więc o żadnym jubileuszu nie może być mowy. Jednak historię tej szkoły napisano i to po przeszło 40 latach zaprzestania jej działalności„. Następnie znajdziemy słowo od autora, który wspomniał m.in.: „Dopiero na zjeździe w Chicago w 1989 r. temat ten ujrzał ponownie światło dzienne. Z braku innego kandydata do napisania historii PWST zwrócono się do mnie jako najbardziej obeznanego ze sprawami szkoły. Z bijącym sercem i nie bez obaw przyjąłem na swe barki to fascynujące ale zarazem trudne i odpowiedzialne zadanie„.

Po obszernym wprowadzeniu czytelnik odnajdzie w dalszej części wstęp oraz wyodrębnione poszczególne rozdziały: krótką historię założenia szkoły; osobiste wspomnienia autora; obszerne programy zajęć (m.in.: programy Wydziału Mechanicznego i Wydziału Budowlanego); historię działalności PWST; perturbacje związane z nadawaniem stopnia/tytułu zawodowego po ukończeniu szkoły; egzaminy dojrzałości; informacje o Stowarzyszeniu Bratniej Pomocy Studentów, które funkcjonowało w PWST; informacje o działalności studenckiego koła YMCA przy PWST; informacje o wkładzie Oddziałów Wartowniczych w funkcjonowanie szkoły; informacje o zakończeniu działalności; skład personalny nauczycieli; listę studentów; informacje o historii zjazdów absolwentów PWST oraz epilog, który zawiera wspomnienia wybranej grupy absolwentów, wybrane szkice biograficzne wykładowców oraz wybrane wspomnienia wojenne. Całość zamyka krótka bibliografia. Na blisko 300 stronach autor zamieścił wiele ciekawych informacji z życia studentów/uczniów tej placówki. Publikacja prezentuje się dość przystępnie a jej treść możemy podzielić na dwie grupy. Pierwsza to historia szkoły oraz jej funkcjonowanie w tym programy nauczania a druga to wspomnienia studentów/uczniów oraz wspomnienia wojenne pracowników uczelni.

Fot. 2: Budynek Polskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Esslingen przy ul. Kanalstrasse 33, ok. 1946 (źródło: Bolesław Budzyń)

Krótka historia

Rozwój polskiego szkolnictwa po zakończeniu II wojny światowej przez polskich dipisów wydaje się dzisiaj czymś oczywistym. Ponad 70 lat temu tak nie było a problemów i przeszkód było znacznie więcej niż możemy sobie wyobrazić. Na terenie stref okupacyjnych Niemiec wiele inicjatyw edukacyjnych było odpowiedzią na pilną potrzebą kształcenia środowiska polskich dipisów. Wiele inicjatyw powstawało spontanicznie bez szerszego planu aby realizować jeden cel – kształcić ogromne masy polskich dipisów. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że wojna uniemożliwiła wielu Polakom kształcenie a innym przerwała drogę edukacji. W wiele inicjatyw angażowali się przebywający w strefach okupacyjnych nauczyciele z przedwojennej kadry szkolnej i wyższych uczelni. To głównie na nich spoczywał obowiązek kształcenie polskich dipisów. Nie należy jednocześnie zapominać o wkładzie jaki w szkolnictwo polskich dipisów włożyły Oddziały Wartownicze oraz jednostki Polskich Sił Zbrojnych.

Historia placówki w Esslingen zaczyna się w pierwszych powojennych dniach gdy władze okupacyjne utworzyły w Esslingen obóz dla polskich dipisów. Pomysł utworzenia szkoły był spontaniczny a jego celem była ochrona młodzieży przed demoralizującym trybem życia w obozie. Realizacji pomysłu podjęli się wówczas kpt. Józef Jastrzębski (komendant obozu), dr Tadeusz Janusz, Jerzy Kuryłenko, Roman Tkacz, Paweł Widera i Myron Lepkaluk. Już z chwilą ogłoszenia zapisów na przeszkolenie techniczne zgłosiło się 49 kandydatów z czego 15 pomyślnie zdało egzaminy na pierwszy kurs. Pierwsze wykłady rozpoczęły się 15 maja 1945 r. (siedem dni po ogłoszeniu kapitulacji III Rzeszy). W ten sposób powstała Polska Szkoła Techniczna. Głównym inicjatorem szkolnego przedsięwzięcia i jednocześnie kierownikiem szkoły był Miron Lepkaluk (Ukrainiec), który wykładał mechanikę i fizykę. Początki były trudne. Z czasem, w wyniku braku sal i odpowiednich pomocy dydaktycznych, kierownictwo placówki rozpoczęło poszukiwania nowych pomieszczeń. Okazją był opuszczony gmach niemieckiej Staatliche Ingenieurschule – Państwowej Szkoły Inżynieryjnej, który mieścił się przy Kanalstrasse 33.

Fot. 3: Współczesny widok budynku szkoły w Esslingen przy Kanalstrasse 33. Do dzisiaj mieści się w niej niemiecka Wyższa Szkoła Inżynieryjna (źródło: google.pl)

Po wspólnych uzgodnieniach władze administracyjne oraz właściciel budynku (przemysłowiec Eberspacher) wydali zgodę na nową siedzibę. Wraz z nią inż. Lepkaluk zadecydował się na stworzenie nowego programu nauczania, który wzorowany był na niemieckiej szkole inżynieryjnej. Z końcem 1945 r. po ogłoszeniu w Kompaniach Wartowniczych kolejnego naboru do szkoły zgłosiło się już 300 kandydatów. W ten sposób powstał pierwszy Wydział Mechaniczny. W związku ze znaczącym wzrostem chętnych do podjęcia nauki w szkole pojawił się problem zakwaterowania przyszłych studentów. Zbiegło się to również z likwidacją przez administrację okupacyjną obozu dla dipisów w Esslingen. Kierownictwo szkoły rozpoczęło wówczas zabiegi o stworzenie samodzielnego ośrodka na terenie miasta, gdzie nauczyciele i studenci mieli znaleźć na czas nauki dach nad głową. UNRRA zgodziła się na przekazanie budynku fabryki Stiefelmayer przy Schelztorstrasse 54, który po drobnych przeróbkach dostosowano do warunków akademika dla studentów i nauczycieli. Pozyskanie kolejnego obiektu było ogromnym krokiem w rozwoju szkoły. Dużą pomoc w tym względzie okazały UNRRA, burmistrz miasta Esslingen i wspomniany niemiecki przemysłowiec Eberspacher.

Fot.4: Współczesny widok na budynek dawnej bursy akademickiej dla studentów i wykładowców Polskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Esslingen przy Schelztorstrasse 54, (źródło: google.pl)

Z początkiem stycznia 1946 r. rozpoczęła działalność Polska Wyższa Szkoła Techniczna (PWST), której poziom nauczania odbiegał od poziomu szkoły średniej. Program szkoły był na tyle bogaty, że odpowiadał poziomowi niższych szkół inżynieryjnych prowadzonych w Niemczech. Nadawały po ukończeniu tytuł inżyniera różnił się tylko nieznacznie od inżyniera dyplomowanego nadawanego po ukończeniu politechniki. Współcześnie moglibyśmy porównać studia w PWST to studiów licencjackich. Program szkoły był zbliżony do przedwojennych programów szkół Wawelberga i Rotwanda w Warszawie oraz Wyższej Szkoły Budowy Maszyn w Poznaniu. To wszystko było możliwe dzięki przedwojennej kadrze, która bezpośrednio tworzyła powojenne środowisko dydaktyczno-naukowe polskich dipisów.

Sam program szkoły był bardzo bogaty i obfitował w przeróżne przedmioty i zajęcia. Był rozłożony na 5 semestrów po 9 godzin zajęć dziennie – w soboty 5 godzin i przekładał się na  50 godzinny tydzień. Oprócz regularnych pięciu semestrów władze szkoły stworzyły semestr wstępny a w późniejszym okresie przedwstępny, ponieważ wielu chętnych mimo, że dysponowało wiedzą praktyczną, nie posiadało wiedzy ogólnej a nawet podstawowej, która bezpośrednio wynikała z przerwanej nauki.

„Według regulaminu przyjmowania kandydatów na studia, na pierwszy semestr mogli być przyjęci posiadacze matur oraz ewentualni kandydaci, którzy złożyliby egzamin z matematyki, fizyki i języka polskiego w zakresie maturalnym. Natomiast na semestr wstępny wymagany był egzamin z podstawowych przedmiotów na poziomie tak zwanej małej matury.” 

W pierwszym okresie działalności PWST istniał tylko Wydział Mechaniczny, który przygotowywał konstruktorów z dziedziny maszyn, obróbki metali, konstrukcji stalowych, narzędzi, urządzeń hartowniczych, budowy dźwignic. Z czasem kierownictwu szkoły udało się stworzyć Wydział Budowlany, który przygotowywał budowniczych, architektów do projektowania mostów, dróg, instalacji sanitarnych.

Wsród przedmiotów ogólnych dominowały przede wszystkim matematyka, fizyka, chemia, hydraulika, elektrotechnika, wytrzymałość tworzyw i geometria wykreślna. Przedmiotami kierunkowymi były: kreślenie techniczne, metalurgia, metalografia, obróbka metali, części maszyn, dźwignice, kotły parowe, maszyny parowe, pompy i turbiny wodne, silniki samochodowe i lotnicze, silniki spalinowe stałe, konstrukcje stalowe, organizacje zakładów przemysłowych, kontrolę fabrykacji, ekonomię polityczną, budownictwo ogólne, budownictwo utylitarne, miernictwo, statyka budowli, architektura, kreślarstwo budowlane, liternictwo, perspektywa malarska, budownictwo żelbetowe, budowa dróg, drogi żelazne, organizacja budowy i kosztorysowanie, korespondencja handlowa, księgowość a całość wzbogacały laboratoria. Niejako na uboczu powyższych przedmiotów z czasem pojawił się quasi-Wydział Humanistyczny, którego program uzupełniał powyższe przedmioty w tym: język polski, historię polski, geografię, religię, język angielski. Na tym wydziale przygotowywano również do egzaminów dojrzałości.

Doskonały, jak na warunki powojenne, program szkoły przygotowywał do zawodów: konstruktora z dziedziny części maszyn, obróbki metali, konstrukcji stalowych, narzędzi, urządzeń hartowniczych, budowy dźwignic, budowniczego i architekta, projektanta mostów, dróg, instalacji sanitarnych i wszelkich budowli.

Od samego początku szkoła cieszyła się ogromnym zainteresowaniem Polaków. Tylko na semestrze wstępnym było 62 osoby a w sumie na pierwszy i drugim semestrze było 109 osób. W międzyczasie kierownictwo po inż. Lepkaluku przejął inż. Witold Skuba, który ustabilizował pozycję szkoły. Nowy dyrektor zdecydował się nawiązać łączność z władzami szkolnymi i organizacjami niepodległościowymi oraz pozyskać subwencję i stypendia na poszerzenie oferty szkoły. W tym względzie ogromną pomoc udzielił nowemu dyrektorowi płk. Antoni Wiejtki z Polskiej Sekcji Wojskowej. W dość krótkim czasie w wyniku różnych zabiegów inż. Skuba mógł zaoferować małe stypendia oraz wdrożyć program dożywiania dla studentów i wykładowców.

„Nadchodzi okres egzaminów. Studenci w najwyższym skupieniu pracują, powtarzając gorączkowo przerobiony materiał. W tym czasie w szkole jest pusto, tylko w określonych dniach i godzinach spotkać można na korytarzu szkolnym rozprawiających półtonem kandydatów na „ścięcie”. Rozognione źrenice, wypieki na twarzach i zamieniające się szybko w popiół papierosy świadczą wymownie o gorączce przedegzaminacyjnej. Sytuacja jest poważna, bowiem wyniki egzaminów zadecydują o przejściu na semestr następny, a w skrajnym przypadku spowodują skreślenie z listy studentów”czytamy w Bratniaku.

Wydział Budowlany istniał w PWST dopiero od semestru zimowego 1946 r. Zbiegło się to z likwidacją Polskiej Szkoły Technicznej w Aschaffenburgu, która funkcjonowała przez rok a jej założycielem był inż. Alfred Ruebenbauer (1894-1977). Dyrektorowi Skubie udało się namówić inż. Ruebenbauera do połączenia wysiłków i przeniesienia się wraz z kadrą do Esslingen. W ten sposób PWST łącząc siły zyskała kolejny zastrzyk fachowej kadry dydaktycznej. Kierownikiem nowego Wydziału Budowlanego był prof. inż. Stanisław Marcinkowski (przedwojenny dyrektor szkoły budowlanej). Wspomniany inż. Ruebenbauer objął przedmioty z geometrii wykreślnej, projektowania i ustaw budowlanych. Pozostali objeli takie przedmioty jak: konstrukcje stalowe – inż. Stefan Waldorf, kreślenia techniczne i miernictwo – inż. Kazimierz Błaszczyński.

Fot.9: Dyplom technika budowlanego po ukończeniu czterech semestrów Wydziału Budowlanego PWST, Ludwigsburg 1948 r. (źródło: Bolesław Budzyń)

W tamtym czasie „repatriacja” znajdowała się w szczytowej fazie a kolejne osoby decydowały się na emigrację. Niestety w wyniku odpływu kadry problemy z tym związane nie ominęły PWST. Inżynier Marcinkowski wyemigrował z grupą studentów do Chicago a z czasem po problemach z aklimatyzacją powrócił do Wiednia. Do USA wyjechał również magister Moss, który prowadził część przedmiotów humanistycznych. Mimo tych ubytków szkoła osiągnęła pod koniec 1946 r. szczyt słuchaczy na poziomie 278 osób. Ponieważ dyrektor Skuba miał świadomość zmieniającej się rzeczywistości i tego, że szkoła funkcjonowała w oparciu o wsparcie UNRRA’y nawiązał kontakt i współpracę z niemieckim odpowiednikiem doprowadzając do konsolidacji placówki. W ten sposób przedłużył okres funkcjonowania szkoły o kolejne dwa lata.

W październiku 1946 r. do Stanów Zjednoczonych wyjechał dyrektor Skuba. Jego miejsce zajął inż. Jan Obrębski (przedwojenny absolwent Politechniki Warszawskiej i konserwatorium muzycznego). Był wybitnym znawcą zagadnień z metalurgii, której poswięcił m.in. publikację pt. „Metalografia Praktyczna” wydaną nakładem Domu Książki Polskiej w Stuttgarcie w 1947 r. Podobnie do wielu przedwojennych kolegów cechowała go znajomość kilku języków obcych (znał rosyjski, francuski, niemiecki i angielski).

W wyniku postępującej repatriacji PWST otrzymało nakaz likwidacji. Władze szkoły nie ugięły się przed naciskami ze strony administracji opiekuńczej. Rozpoczęła się walka z czasem. Dyrekcja wystosowała oficjalne pismo do Kongresu Polonii Amerykańskiej w tym Karola Rozmarka, który kilka miesięcy wcześniej wizytował PWST a także do płk. Wejtke. Kluczową rolę odegrał ponownie płk. Wejtke, który przekonał władze amerykańskie do podtrzymania działalności placówki. Kolejna fala likwidacyjna przyszła z początkiem 1947 r. Szkoła miała zakończyć pracę do czerwca 1947 r. W międzyczasie uległa likwidacji Polska Sekcja Wojskowa z płk. Wejtke, który był nieocenionym wsparciem dla dyrekcji PWST. Sytuacja placówki uległa nieznacznej komplikacji. Trzeźwość dyrekcji oraz determinacja w działaniu pozwoliły placówkę połączyć z Funduszem Kulturalno-Oświatowym Kompanii Wartowniczych, który zabezpieczył działalność szkoły na kolejny czas. Tym samym Oddziały Wartownicze wsparły znacząco kolejną inicjatywę a płk. Franciszek Sobolta zyskał określenie mecenasa życia organizacyjno-kulturalnego polskich dipisów.

Fot.12: Brama obozu im. K. Pułaskiego dla polskich dipisów w Eberhard-Ludwig-Kaserne (Ludwigsburg). Na pierwszym planie dzieci z rodziny Marszałek a za nimi rodzice, lato 1945 r. (źródło: Katalog wystawy „Spojrzenie w przeszłość”)

Niestety UNRRA nadal dążyła do osiągnięcia swojego celu a wiec likwidacji szkoły. Nie mogąc zlikwidować placówki rozwiązała ośrodek szkolny w Esslingen. Tym samym mieszkańcy i pracownicy PWST zmuszeni byli przenieść się do Ludwigsburga na teren koszar „Luitpolkaserne”. Nie pomogły różne zabiegi, w tym tekst w prasie pt. „Wspaniała polska placówka naukowa w Niemczech zagrożona„, i starania o powstrzymanie decyzji władz opiekuńczych. Nie pomogły zabiegi u płk. Franciszka Sobolty, ministra oświaty w Londynie, a także Karola Rozmarka i Karola Buske – waszyngtońskiego reprezentanta Kongresu oraz asystenta sekretarza stanu John H. Hildring’a. Nawet depesza do głównodowodzącego armii amerykańskiej gen. Luciusa Claya nie dały oczekiwanego rezultatu.  Plusem zaistniałej sytuacji było połączenie kolejowe z Esslingen za pomocą którego kadra oraz  studenci docierali na zajęcia. Z chwilą likwidacji UNRRA’y budynek szkoły przy Kanalstrasse 33 wrócił do właścicieli a oni honorując wcześniejszą umowę oddali go ponownie w użytkowanie władzom PWST.

Przed tamten czas szkoła funkcjonowała normalnie. Nie ustrzegła się jednak rozłamów i wewnętrznych tarć. Część wykładowców szukała wsparcia w zaistniałej sytuacji w Polskiej Misji Wojskowej. Ostatecznie  w zaistniałej sytuacji nowe organizacja opiekuńcza – IRO zdecydowała się na przekazanie nowego budynku w Ludwigsburgu na potrzeby PWST, który mieścił się w koszarach „Arsenalkaserne”. Tam również dyrekcja szkoły utworzyła samodzielny ośrodek szkolny o nazwie „College Camp”. Jego szefem został Stefan Władyka (1918-2015) – dowódca kompanii Wartowniczej w Esslingen. Dopiero w 1948 r. władze szkoły zmuszone zostały do opuszczenia budynku przy Kanalstrasse 33 a do jej dyspozycji pozostawiono tylko sale laboratoryjne. W wyniku takiego obrotu spraw część zajęć i wykładów przeniesiono do Ośrodka Szkolnego w Ludwigsburgu.

Fot.13: Częściowy widok planu miasta Ludwigsburga z wyodrębnionymi trzema obozami dla polskich dipisów (źródło: Katalog wystawy „Spojrzenie w przeszłość”)

Kolejna już przeprowadzka sprawiła, że szkoła została umieszczona na terenie koszar Karlkaserne i podporządkowana komendantowi obozu im. Mikołaja Kopernika w Ludwigsburgu. Od 1948 r. w wyniku większych możliwości emigracyjnych znaczna część wykładowców zdecydowała się na wyjazd. Szkoła w uszczuplonym składzie rozpoczęła ostatni rok działalności. Ponieważ dyrektor Waldorf zdecydował się opuścić strefę okupacyjną Niemiec jego miejsce zajął inż. Stanisław Stolle. Jeszcze w 1948 r. władze IRO zarządziły ponowne przeniesienie tym razem na teren polskich koszar „Karlskaserne” im. Ignacego Paderewskiego. Z dużymi trudnościami szkoła dotrwała do czerwca 1949 r. kiedy zakończyły się ostatnie egzaminy i wykłady. Oficjalnie 3 lipca 1949 r. szkoła przestała istnieć. Znaczny odsetek emigrujących spowodował, że dalsze prowadzenie placówki nie miało sensu. Przez okres blisko czterech lat tylko nielicznym studentom udało się dokończyć szkołę. Wielu po emigracji kontynuowało dalsze studia w Australii, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Polsce.

Organizacje studenckie

Przez cały okres istnienia szkoły studenci zrzeszeni w Stowarzyszeniu Bratniej Pomocy Studentów PWST organizowali szeroko rozumiane „życie studenckie”. Organizowali pomoc aprowizacyjną dla potrzebujących, zbiórki pieniędzy na „Dar Narodowy 3-go Maja”, wydawali własne pismo – Bratniak. Ich działalność podobie jak PWST była finansowana przez Fundusz Oświatowy Kompanii Wartowniczych, National Catholic Welfare Conference – NCWC i wiele innych organizacji. Pierwszym prezesem Bratniaka był Bolesława Budzyń, wiceprezesami Stanisław Jasiński, sekretarzem Julian Waszyński, skarbnikiem Tadeusz Bielak a członkami zarządu Jerzy Huppenthal, członkami komisji rewizyjnej byli Jerzy Klepek, Bolesław Szostak i Antonii Bartkowiak. Ostatnim zarządem Bratniaka również kierował Bolesław Budzyń a wiceprezesami byli Aleksander Cmielewski, Stefan Wójcik, sekretarzem Edward Placek, skarbnikiem Józef Kołodziej. Rozwiniętą działalnością wydawniczą kierował Stanisław Węgielewski, sekcją imprez Wiktor Mejnartowicz, sekcją gospodarczą Adam Pośpieszny, sekcją sportową Bolesław Muszyński, sekcją prasową Jan Szała, komisją kwalifikacyjną Zdzisław Traczyk, komisją rewizyjną Stanisław Czaczuń, Jerzy Klepek i Tadeusz Rakowski a sądem koleżeńskim Tadeusz Sawaszkiewicz, Jan Wampuszyc i Wincenty Tomala.

Fot.14: Ulotka 3-cio Majowa wydana przez sekcję wydawniczą Bratniaka PWST w Esslingen, 1947 (źródło: Bolesław Budzyń)

Przez kilka lat istnienia Bratniaka studenci organizowali rocznice: uchwalenia Konstytucji 3-go Maja, Powstania Listopadowego, Powstania Styczniowego, Odzyskania Niepodległości, Cudu nad Wisłą, Powstania Warszawskiego a po przeniesieniach do obozu w Ludwigsburgu niektóre z wymienionych powyżej rocznic współorganizowano z tamtejszą społecznością. Nie mogło zabraknąć obchodów świąt Bożego Narodzenia podczas których organizowano jasełka a także liczne programy świąteczne. Studenci pojawiali się pod koniec istnienia szkoły także na antenie radia Stuttgart. Pierwsza audycja odbyła się 2 stycznia 1949 r. Następna, po pierwszym sukcesie, ukazała się w Wielkanoc tego samego roku. Po likwidacji szkoły ciężar audycji wziął na siebie Benon Bartel, który z dużym poświęceniem kontynuował rozpoczęte dzieło.

Kolejnym przejawem aktywności studentów PWST zrzeszonych w Bratniaku była działalność gospodarcza, która polegała przede wszystkim na organizowaniu pomocy potrzebującym studentom oraz organizowaniu pomocy szkolnych. Komisja kwalifikacyjna zajmowała się rozdziałem otrzymanej pomocy, sekcja wydawnicza dbała o wydawanie skryptów opracowanych przez wykładowców. W ten sposób ukazały się materiały pt. Maszyny parowe I i II„, „Mechanika-statyka„, „Kinematyka-dynamika„, „Metalografia„, „Od rudy żelaza do gotowego wyrobu„, „Wytrzymałość tworzyw. Jednak wzorcowym wydawnictwem, które ukazało się staraniem tej sekcji była książka Geometria analityczna. Ponadto sekcja zajmowała się drukowaniem rożnych pomniejszych broszur i wydawnictw w tym np. legitymacji szkolnych. Do niej należało również organizowanie wystaw. Najważniejszą z nich była poświęcona pracom studentów Wydziału Mechanicznego i Budowlanego PWST, która odbyła się w dniach 03-24 maja 1947 r.

Fot.15: Wykładowcy przed budynkiem PWST. Od lewej: inż. Konstanty Okólski, inż. Zygmunt Kuźniarski, inż. Antoni Boglewski, prof. Stanisław Marcinkowski, instruktor Franciszek Zając; drugi rząd: mgr Józef Moss, inż. Paweł Michel, inż. Stanisław Kral, inż. Kazimierz Błaszczyński; trzeci rząd: inż. Józef Greczek, inż. Jan Obrębski, ks. Henryk Kaliszan, inż. Tadeusz Bauml (źródło: Bolesław Budzyń)

W szkole funkcjonował również chór studencki, organizowano działalność sportową oraz różnego rodzaju zawody. Najpopularniejszą dyscypliną była siatkówka. Udało się Bratniakowi PWST zorganizować mecz siatkówki i koszykówki z udziałem drużyn: polskiej z Durzyna i miejscowej łotewskiej YMCA. Referat prasowy odciążał dyrekcję PWST w sprawach publicystycznych. Studenci pisali do „Kroniki”, „DP Express”, „Słowa Katolickiego”, „Tęczy”, „Przeglądu Literackiego”, „Lecha”, „Ostatnich Wiadomości”. Czasami artykuły docierały do redakcji „Orła Białego” i „Dziennika Żołnierza”.

Niezależnie od Bratniaka przy PWST istniało studenckie koło YMCA. Jego działalność koncentrowała się wokół pomocy dla studentów. W okresie istnienia PWST koło YMCA zorganizowało 25 odczytów, 5 wycieczek, 3 turnieje szachowe i 24 rozgrywki siatkówki a także dwa turnusy kursu narciarskiego w okolicach Oberstdorfu i Garmisch.

Kadra:

ks. Baloniak, inż. Tadeusz Bauml, inż. Elżbieta Bejgrowicz, mgr Witold Bieżański, inż. Kazimierz Błaszczyński, inż. Antoni Bogolewski, inż. Jan Borowiec, inż. E. Burdajewicz, inż. Józef Greczek, inż. Antoni Kaczyński, ks. Henryk Kaliszan, inż. Tadeusz Karasiński, instruktor M. Kowalski, inż. Stanisław Kral, inż. Jerzy Kuryłenko, prof. J. Krzyżanowski, inż. Zygmunt Kuźniarski, mgr Mikołaj Lepkaluk, inż. Myron Lepkaluk, inż. Jan Lilienstern, prof. Stanisław Marcinkowski, ks. dr Jan Manthey, inż. Paweł Michel, instruktor Stefan Modliborski, mgr Józef Moss, instruktor H. Nędzyński, instruktor L. Nowiński, inż. Jan Obrębski, inż. Konstanty Okólski, dyrygent Jan Ordon, ks. Jan Pamuła, inż. Alfred Ruebenbauer, inż. Julian Skowroński, inż. Witold Skuba, inż. Władysław Snarski, mgr Jan Sprzednicki, inż. Stanisław Stolle, inż. Roman Tkacz, inż. Zygmunt Turliński, instruktor M. Urbaniak, inż. Jan Wagner, inż. Stefan Waldorf, inż. Tadeusz Waldorf, mgr A. Wiącek, inż. Paweł Widera, instruktor Kazimierz Wierzchołowski, instruktor Bolesław Wiśniewski, instruktor Franciszek Zając.

Personel administracyjny

Józef Badylak, Zofia Hauck, Stanisław Kozikowski, inż. Stanisław Nowicki, Irena Obrębska, Zofia Okólska, Stanisław Poliwka, Nikodema Romanowska, Krystyna Schulman, Matrona Sulipa, kpt. Florian Szczepański, Tekla Świącka, kpt. Stefan Władyka, Józef Wrona.

Ta historia nie miała końca

Warto dodać, że byli studenci i absolwenci PWST rozproszeni po całym świecie chcieli kontynuować więzi nawiązane podczas nauki. Już bowiem w 1949 r. powstało Koło Byłych Członków PWST ale do kolejnego spotkania doszło dopiero pod koniec 1978 r. w Plainfield w Connecticut w domu Adama i Johanny Zielińskiej. Drugi zjazd odbył się w połowie 1981 r. w Greensboro w Sedgefield Country Club w domu Bolesława Szostaka. Trzeci zjazd odbył się w dniach w 10-12.06.1983 r. w stanie Nowy Jork w pensjonacie polsko-amerykańskim Józefa Bękarciaka. Czwarty w dniach 10-14.06.1985 r. udało się zorganizować w Kanadzie w motelu Montrose Motor Inn niedaleko Niagara Falls. W 1986 r. studenci PWST podjęli decyzję o powołaniu Stowarzyszenia Absolwentów PWST (PWST Alumni Association). Kolejny piąty zjazd odbył się w Orchard Lake w dniach 12-14.06.1987 r. Szósty zjazd odbył się w dniach 09-11.06.1989 r. w Techny Towers w Chicago. Następny zjazd zaplanowano na 1990 r. w Krakowie.

Fot.16: Drugi zjazd studentów i absolwentów PWST w Esslingen w Greensboro w 1981 r. (źródło: Bolesław Budzyń)

Jednym z najważniejszych projektów Stowarzyszenia było wydanie historii PWST. Tego zadania podjął się Bolesław Budzyń i jednocześnie prezes zarządu PWST Alumni. Kolejny projekt związany był z tworzeniem ośrodka przekształcenia technicznego dla nowych emigrantów z Polski. W związku z tym Chicago powstał projekt o nazwie „Ośrodek Szkoleniowy PWST”.

O Autorze

Urodził się 14 lipca 1920 r. w Rakszawie koło Łańcuta. Jeszcze przed wybuchem wojny ukończył Szkołę Rzemieślniczo-Przemysłową w Poznaniu. Podczas wojny aresztowany zdołał uciec do rodziny w okupowanym kraju. Po jakimś czasie ponownie został wywieziony w zastępstwie za młodszą siostrę.  Wyzwolenie zastało go w Berlinie. Zdecydował się nie wracać do Polski. Na terenie amerykańskiej strefy okupacyjnej zatrudnił się w Oddziałach Wartowniczych a po powstaniu PWST w grudniu 1945 r. zapisał się na pierwszy semestr zajęć. W 1947 r. zdał eksternistycznie egzamin maturalny. Zaangażował się w działalność stowarzyszenia Bratniak. Po ukończeniu PWST emigrował do USA. Tam podjął studia na Newark College of Engineering. Po ich ukończeniu poświęcił się działalności społecznej. Zaangażował się w pracę Polskiej Szkoły Sobotniej. Był aktywnym członkiem Kongresu Polonii Amerykańskiej w New Jersey, a także sprawnym organizatorem popularnych w tamtym środowisku wycieczek na stoki Vermont. Organizował również demonstracje przeciwko rządom komunistów w Polsce i koordynował zbiórki pieniędzy dla potrzebujących w kraju. Za zasługi na rzecz Polski otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Miał trzech synów i córkę (Sergiusza, Marka, Ludomira i Lucynę). Zmarł 26 czerwca 2000 r. w Stanach Zjednoczonych. 

Pokłosiem jego aktywności oraz zaangażowania w rozwój Domu Polskiego Cracovia jego imieniem nazwano fundację „Cracovia Fundacja Stypendialna imienia Bolesława Budzynia”. Jej głównym kierunkiem działalności było/jest wsparcie finansowe Polaków studiujących w Stanach Zjednoczonych: „W roku 1998, w Polskim Domu Cracovia w Wallington NJ została założona Fundacja Stypendialna dla uczczenia pamięci Bolesława Budzynia, zasłuzonego działacza polonijnego i wielkiego sympatyka młodzieży. Zadaniem fundacji jest pomoc finansowa studentom polskiego pochodzemia uczących się na wyzszych uczelniach w Stanach Zjednoczonych Ameryki. W celu działalnosci Fundacji niezbędne są fundusze. Każda suma ofiarowana na ten cel będzie cenną pomocą dla naszej Młodzieży” – czytamy na stronie internetowej.

Wspomnienia byłych studentów PWST

Zbigniew Łukaczyński:

Ze wszystkich wystaw urządzonych przez Polaków na terenie b. Rzeszy niemieckiej, chyba najważniejszym powodzeniem cieszyła się wystawa prac studentów Polskiej Wyższej Szkoły Technicznej w auli budynku szkolnego w Esslingen przy ul. Kanałowej 33 (Kanalstrasse). Społeczeństwo polskie w Niemczech dało tem dowód swej troski o swoją młodzież oraz zainteresowania jej postępami w nauce i pracami (…)„.

Ewa Bartkowiak (córka inż. Alfreda Ruebenbauera):

Pewnego dnia przyjechał do mojego ojca inż. Witold Skuba, dyrektor Polskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Esslingen z prośbą, by ojciec przeniósł się do Esslingen, ponieważ otwierający się tam Wydział Budowlany potrzebuje wykładowców. Akurat w tym czasie nasz obóz miał być przeniesiony do Wildflecken, dokąd nikt nie miał ochoty jechać (…). W Esslingen do rozpoczęcia roku szkolnego pracowałam w szkolnej kancelarii z Krystyną Schulman. Studia zaczęłam na Wydziale Budowlanym u ukończyłam dwa semestry, a równocześnie zdałam maturę organizowaną poza programem regularnych studiów (…)„.

Antoni Bartkowiak:

Po oswobodzeniu w 1945 r. znalazłem się w obozie dla wysiedleńców w pobliżu Mannheim. Krótko potem nadarzyła się okazja nadrobienia utraconych przez wojnę lat szkolnych. Od polskich władz wojskowych we Frankfurcie otrzymałem skierowanie do nowozałożonej Wyższej Szkoły Technicznej w Esslingen, prowadzonej w tym czasie przez inż. Lepkaluka. Z Frankfurtu wyjechaliśmy w gronie 4 czy 5 kolegów do Esslingen, gdzie zamieszkaliśmy w łotewskim obozie. Wkrótce przeniesiono nas do bursy studenckiej kierowanej przez kapitana Szczepańskiego (…)„.

Bolesław Budzyń:

W roku 1947 składałem egzamin dojrzałości jako eksternista. Od początku założenia Bratniaka angażuję się głęboko w działalność tej organizacji, piastując urząd prezesa aż do rozwiązania szkoły. Po ukończeniu całego programu szkoły i uzyskaniu stopnia technologa przez jeden semestr pełnię rolę asystenta w laboratorium maszyn cieplnych. Po przyjeździe do Stanów kontynuuje studia na uczelni „Newark College of Engineering” w stanie New Jersey. Dzięki indeksowi PWST i zaświadczeniom od byłych wykładowców, z którymi jeszcze wtedy mogłem nawiązać kontakt, zaliczono mi wiele przedmiotów technicznych, nawet projektowanie maszyn z ósmego semestru. Otworzyłem tym drogę kolegom, którzy otrzymywali zaliczenia różnych przedmiotów tylko na podstawie indeksu z Esslingen. Studiując wieczorami, zdobyłem najpierw stopień „Bachelor od Science” – inżynier, a następnie „Master of Science” – magistra. Zdałem również egzamin na uprawnienia inżynierskie (Professional Engineer) (…)”.

Przy tworzeniu tego wpisu korzystałem: 

© łukasz wolak

Zapomniana szkoła w Esslingen
Tagged on:                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: